Ministerstwo Dobrych Kroków, czyli jak stworzyć hydrolat doskonały i po co sięgnąć jesienią? Rozmowa z Anią Bieluń (Ministerstwo Dobrego Mydła).

Ogólne
Spis treści

Ministerstwo Dobrego Mydła

Pierwsze mydła lawendowe założycielek Ministerstwa Dobrego Mydła, Ani i Uli Bieluń, leżakowały na szafie, w foremkach zorganizowanych przez ich Mamę. Obecnie mocno stężone hydrolaty marki pochodzą z niewielkich francuskich rodzinnych plantacji, a kosmetyki MDM są obsypywane nagrodami i tworzone w oparciu o wiedzę nie tylko rzemieślniczą, ale i technologiczną. Po co z Ministerstwa warto sięgnąć jesienią i zimą, co planują siostry i jaki jest ich przepis na sukces?

Podobno nepotyzm w Ministerstwie nie powinien mieć miejsca ;), tymczasem jesteście firmą rodzinną – Ministerstwo powstało poprzez połączenie siły sióstr. Jak Wam się razem pracuje? Z jakich powodów polecacie taką współpracę, a co bywa dla Was trudne? 

Ania Bieluń: Bardzo dobrze, ale z tego co wiem, jest to niecodzienne 🙂 Jak dla mnie po latach wypracowywania relacji wręcz bardzo łatwo, ale dlatego, że oddzielamy kwestie prywatne i rodzinne od pracy. W pracy traktujemy się profesjonalnie, bez wycieczek osobistych.

Dzielimy się w zależności od kompetencji, predyspozycji i trochę również charakteru, który kryje się pod tymi predyspozycjami. Ja odpowiadam za tworzenie nowych pomysłów, formuł, innowacji, pomysłów na promocję, frustruje mnie dłuższa rutyna i potrzebuję ciągłej zmiany. Szukam też inspiracji na produkty typu „user ability” – zależy mi na tym, by były praktyczne i łatwe w zastosowaniu. Ula z kolei potrafi ubrać te szalone pomysły w normy prawne, bezpieczne procedury, odpowiada też za zaplecze naszej marki: dostawy, przesyłki, kwestie prawne, atesty, itd. Ula jest bardzo skrupulatna i odpowiedzialna, wiem, że mogę na nią liczyć i nigdy mnie nie „zdradzi”.

Ula wnosi porządek, a ja kreatywność. Mimo, że znamy się od dziecka, w pracy traktujemy się jak obcy i odnosimy do siebie z delikatnością – dwa razy przemyślimy, czy coś wymaga współpracownikom MDM powiedzenia w dosadny sposób, czy może lepiej powiedzieć to tak, jakbym mówiła o tym swojej siostrze? Czy powiedziałabym jej to samo w dokładnie taki sposób? Takie spojrzenie ustawia również pracę i komunikację z innymi ważnymi osobami w naszym Ministerstwie.

Jesteście znane z tego, że bardzo starannie wybieracie miejsca, w których pojawiają się Wasze produkty. Co przekonało Was do nawiązania współpracy z Pigmentem?

Opowiedzieli nam o Was trochę nasi krakowscy przyjaciele – że jeśli w Krakowie kupuje się naturalne kosmetyki i potrzebuje fachowej porady, to właśnie u Was. Wyróżniacie się wykwalifikowaną obsługą, która udziela rzetelnych wskazówek i edukuje. To właściwie nas łączy – Ministerstwo również udziela porad, zarówno online, jak i stacjonarnie i chętnie odpowiada na wszelkie pytania dotyczące składów, doboru kosmetyków do cery czy też samych półproduktów, z których powstają nasze kosmetyki.

Serum do pielęgnacji twarzy

Z którego produktu dostępnego w Pigmencie jesteście szczególnie dumne?

Na ten moment zdecydowanie z serum Róża – Malina, ale jest to duma sezonowa – dopóki nie powstanie coś, co zadowoli nas totalnie pod każdym względem i równie mocno. Serum jest udanym połączeniem wiedzy technologicznej z rzemieślniczą. To kamień milowy, jeśli chodzi o rozwój naszej marki.

Ministerstwo Dobrego Mydła Serum do twarzy Róża Malina Drogeria Pigment

Który moment w historii Ministerstwa był dla Was przełomowy?

Przełomowy był właśnie moment premiery serum, o którym wspomniałam. Serum było naszą cezurą, jeśli chodzi o tworzenie świadomych, zaawansowanych receptur i dopracowywanie ich do perfekcji. Podczas pół roku od premiery zebrało kilka nagród – cieszymy się, że nie tylko według nas jest dobre 🙂 Najlepsze jest to, że chcemy opowiedzieć o nim coś więcej, tymczasem klientki często chcą je mieć tylko ze względu na zapach.

Które produkty należą do Waszych prywatnych – ulubionych?

Moim ulubieńcem są balsamy w sztyfcie – mam je w każdej torebce, plecaku, przy łóżku i w samochodzie. Nie umiem się bez nich nigdzie obejść. Stosuję go na suche dłonie, łokcie, kolana, a także do twarzy na mróz i wiatr, np. w góry. Taką pomadę spokojnie można też stosować do pielęgnacji skóry dziecka.

Ula lubi najbardziej hydrolat lawendowy, który daje ulgę jej skórze – takiej jak moja, czyli skłonnej do przesuszania się, a poza tym ma piękny, uspokajający aromat.

Ministerstwo Dobrego Mydła Regenerujący Balsam w sztyfcie Banan Drogeria Pigment

Kosmetyki na suchą skórę

No właśnie, idzie jesień i zima – skóra zaczyna kaprysić i protestować, na skutek ogrzewania i różnic temperatur staje się często przesuszona. Jakie macie rozwiązanie na takie problemy?

Mamy nawet kilka 🙂 Skóra sucha to nasz prywatny konik. Właściwie większość naszych produktów, poza mydłami, służy szczególnie cerze suchej. Szczególnie polecamy hydrolaty – wody kwiatowe, np. wodę z róży damasceńskiej, już niedługo dostępne również w Pigmencie. Nasze są wyjątkowe, ponieważ wykorzystywane płatki róż pochodzą z niewielkich lokalnych plantacji i destylarni francuskich, gdzie uprawy rosną koło domów. Wody wyróżniają się tym, że mają wysokie stężenie w porównaniu do innych, często rozwodnionych produktów tego typu, kwiaty i woda mieszane są w stosunku 2:1 lub 1:1 (porcja kwiatów na porcję wody), dzięki czemu wyciągane jest z nich wszystko, co najlepsze. Po hydrolacie, na wilgotną cerę nakładamy olejek, np. odżywczy malinowy, serum Róża – Malina lub ultralekki skwalan z trzciny cukrowej. Skwalan można nakładać również na paznokcie i skórki oraz patyczkiem kosmetycznym, na rzęsy – na regenerację i porost.

Do ciała polecamy olej z orzechów laskowych o zapachu prażonego orzecha, który może różnić się ze względu na czas, intensywność prażenia i sezon – jak ziarna kawy! Zawsze jest to jednak słodki, jesienny i nieco „palony” zapach. Nie ma nic lepszego po jesiennej kąpieli.

Ministerstwo Dobrego Mydła Olej z orzechów laskowych Drogeria Pigment

A propos zapachów: Wasze produkty czuć na odległość nawet w naszym magazynie, gdzie jest mnóstwo innych kosmetyków. Jakie jest Wasze podejście do kompozycji zapachowych?

Mamy trzy podejścia do zapachu i trzy typy kosmetyków:

  1. Bezzapachowe – dla alergików i dla atopików, w tym np. mydło węglowe, nagietkowe, ryżowe, balsam Baobab i skwalan
  2. Kosmetyki na bazie naturalnych olejków eterycznych, które mają piękne zapachy, w tym mydło lawendowe i rozmarynowe
  3. Oraz produkty naturalne w 99%, gdzie 1% stanowi syntetyczna kompozycja zapachowa, która czasem bywa bezpieczniejsza niż naturalny olejek eteryczny (tak jest np. w mydle ogórkowym czy czekoladowym).

Zapachy są stosowane w bezpiecznych stężeniach i atestowane. Nic nie jest przypadkowe i nic nie jest dodane „na oko”.

Jakich błędów uniknąć przy produkcji mydła?

Co – jako ekspertki – radziłybyście osobom, które bawią się w domu w mydlarstwo i myślą o tym coraz poważniej? 

Gdybyśmy miały zaczynać od nowa, postarałybyśmy się uniknąć bezmyślnej, bezrefleksyjnej inspiracji przepisami na mydło z internetu, w szczególności z amatorskich blogów. Na takich stronach czasami widnieją receptury ryzykowne dla skóry, są też powielane błędne informacje, które wprowadzają w błąd i mogą wyrządzić szkodę. Jeśli już mamy korzystać z pomocy sieci, to najlepiej z blogów, vlogów i stron tworzonych przez chemików i specjalistów.

Nad czym teraz pracujecie?

Chcielibyśmy zaprezentować już nasz pierwszy krem do twarzy. Będzie to krem w dwóch odsłonach: do cery bardzo suchej i dojrzałej, na noc oraz w drugiej wersji – lżejszy, „miejski” krem na dzień typu anti-pollution. Nie spieszymy się – zależy nam na wypuszczeniu doskonałej wersji kosmetyku. Mamy też kilka innych receptur, które jeszcze „leżakują”.

Jakie niespodzianki jeszcze planujecie, możecie uchylić rąbka tajemnicy?

Pracujemy nad pastą myjącą-peelingiem do twarzy, którą można wykorzystać na dwa sposoby – jako peeling i produkt do mycia. Receptura jest domknięta, a pasta w trakcie badań.

Inną niespodzianką jest wyczekiwany przez naszych fanów uniwersalny szampon w kostce. Formuła również jest już gotowa, jesteśmy zadowolone z efektów, ale musimy wprowadzić jeszcze dwie poprawki. Szlifujemy kosmetyk, dokąd się da 🙂

Na Waszej stronie internetowej można przeczytać, że  kładziecie nacisk na dążenie do doskonałości bez pośpiechu. Jak realizujecie slow life w praktyce?  

Trzeba rozróżnić życie w pośpiechu od szybkiego załatwiania spraw. Nie popędzamy receptur, choć mijający czas, przeciągające się dopracowywanie może rodzić frustrację, bo ileż można? 😉

Pracujemy do momentu, w którym uznajemy, że nie da się już lepiej. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to popularny styl wypuszczania nowości, gdzie zmieniany jest jeden-dwa składniki, kompozycja zapachowa czy gramatura i produkt jest wypuszczany jako nowy.

Żeby nie dać się zwariować, staramy się też nie zapominać o życiu po pracy. Ja zajmuję się synkiem, podróżuję po Polsce i świecie w poszukiwaniu dobrego jedzenia i chodzę do kina, a Ula w wolnych chwilach spędza czas z mężem i rodzicami w ich wiejskim domu nad morzem. Robimy to, co sprawia nam przyjemność i lubimy ją dawać, a także otrzymywać – zarówno w Ministerstwie, jak i poza nim. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

11 − six =